Zawsze wiedziałam, że będę miała córkę. Słodką blondyneczkę, pewnie tłuściutką, bo sama taka byłam. Oczami wyobraźni widziałam się siedzącą na podłodze, w ręku lale, ciuszki do przebierania, albo jak razem idziemy na zakupy, rozmawiamy o babskich sprawach. 12 tydzień ciąży- płacz, ryk, zgrzytanie zębami- to syn!!!!!!!!!!!!!Boże co ja będę z chłopcem robiła????Co z tymi torbami ubranek, które stoją w szafie i na pewno nie są koloru błękitnego nieba. Raczej w kolorze Barbie plastik fantastik.
Minął tydzień- Mama przespała się z tematem, osuszyłą łzy i pomyślała. W końcu auta też są fajne!!!I od tamtej chwili nie wyobrażała sobie, że Fasolka, którą nosi pod sercem mogłaby być dziewczynką. Będzie Miś i tyle.
A kiedy się urodził, to nawet przez moment nie pomyślała- szkoda, że nie dziewczynka.
Jest mężczyzna, facet z krwi i kości. Kocha auta, Mamę, ogląda się za panienkami, wspina na wszystko, co możliwe i skradł moje serce na zawsze.
czapa- Dolly Rocker
kurtka-H&M
kamizelka- Primark
spodnie- H&M
chusta-Reserved
buty-Adidas
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz